Jak jeździć w Delhi

Różnice kulturowe między Indiami a Europą nigdzie nie są tak widoczne, jak na drogach. Jako dość doświadczony w warunkach bojowych kierowca, porwałem się swego czasu na opracowanie krótkiego kursu poruszania się w Indyjskim chaosie drogowym. Ostatnio natknąłem się na wideo, które przypomniało mi o tamtym wpisie powstałym – jak się okazało – w wersji anglojęzycznej. Postanowiłem więc go dla Pańśtwa przetłumaczyć.

W tym pozornym szaleństwie jest bowiem ukryta pewna metoda a zasady ruchu drogowego są o wiele prostsze niż gdziekolwiek indzie. Wystarczy zapomnieć o wszystkich wyuczonych regułach, maksymalnie się skupić i zaufać intuicji.

Panie i Panowie. Zapnijcie pasy (jeśli je macie). Ruszamy w drogę!

PS. Po akrobacje były wykonywane przez szaleńca. Nie próbujcie tego w domu!

A oto nasz przewodnik!:

Czytaj dalej

ReNamaste

Po okresie przesiadki na bloga angielskiego a następnie całkowitego zarzucenia tematu, My India Experience powraca.

Jest po temu kilka powodów, które ujawniać będą się same z czasem. Powróciłem już z Indii, więc nie będzie tu wpisów o tym, jak (nie)fajnie jest tam żyć. Ale Indiami się teraz zajmuję – więc będzie nieco więcej teorii. Bardziej rzeczowo i bardziej z dystansu. Ale wciąż z pierwszej ręki. Zapraszam!

Kolej – zrób to sam.

Urzekła mnie ta historia.

Grupa wieśniaków mieszkających całkiem niedaleko ode mnie, w Haryanie, od 1982 roky próbowała doprosić się na kolei, żeby na przejeżdżającej przez ich miasto linii kolejowej postawiono stację. Bezskutecznie. W końcu zdesperowani chłopi wzięli sprawy w swoje ręce i zapytali, czy jeśli sami sobie stację postawią, to czy kolej łaskawie zgodzi się, by kilka pociągów się na niej zatrzymywało. “Nie ma problemu” – usłyszeli.

W ciągu dwóch lat zrobili więc zrzutkę i postawili sobie prostą stację, na której teraz zatrzymuje się 7 pociągów w obie strony – głównie łącząc wioskę z Gurgaonem i Delhi. Mają też własnego dróżnika i kasę biletową, a teraz myślą o unowocześnieniach i rozbudowie – np. postawieniu wiaty chroniącej przed deszczem i skrwarem.

Wzruszające! Cała historia dostępna tutaj.

A tak na marginesie – wielki postęp dokonał się w Gurgaonie. Auto rikshe są dostępne! ;) Do niedawna były jedynie zwykłe riksze (rowerowe) oraz duże auto riksze (kursujące na stałych trasach). No i taksówki. Jeszcze metro otworzą i normalnie da się żyć!

Zjadamy reklamy w Indiach part 3: Słoń nigdy się nie nudzi.

Po dłuuuuższej przerwie powracamy do naszego cyklu pt. “Zjadamy reklamy w Indiach”. A dokladniej – dziś jemy banany.

Otóż jak wiadomo, w Polskiej puszczy króluje, a raczej występuje, Żubr. W przepastnych indyjskich puszczach i otchłaniach tutejszych telewizji, w roli Żubra występuje Słoń, maskotka banku IDBI.

Dziś w przerwie na lunch spostrzegłem to:

Co przypomniało mi reklamę, nad którą oboje z Natalią rozczulaliśmy się jeszcze rok temu, w naszym malutkim pokoiku w u59.

Jest jeszcze trzecia, którą póki co widziałem jedynie w internecie.

Urocze, nieprawdaż? I jesli chodzi o budowanie emocjonalnej więzi z marką… majstersztyk!

26/11.

Dawno nie pisalem, a to dlatego, ze zycie teraz jest busy. Ale dzis jest wyjatkowy dzien. Dokladnie rok temu wydarzylo sie, co sie wydarzylo…

Jak sie okazalo, zamach w Mumbaju byl ostatnim ( z serii jedenastu w przeciagu kilku miesiecy) powaznym zamachem terrorystycznym jaki wydarzyl sie w Indiach. Dzis ochroniarze znow sa zrelaksowani, a rzad zajmuje sie innymi sprawami – przede wszystkim wojna z Maoistami, ktorych okresla “pojedynczym najwiekszym zagrozeniem dla Indii”. Czy napewno? Czy nie jest to czasem troche proba odwrocenia uwagi od innych rzeczy?  O tym bedzie osobny post. Moze w weekend – obiecuje go sobie od dawna…

Co zatem zrobiono, ze zyje sie nam w Indiach jakby bezpieczniej?  Odpowiedz brzmi – niewiele. Mianowany po zamachach minister spraw wewnetrznych – Chidambaram -  troche ujal za gardlo i wstrzasnal swoim resortem, tak ze dziala on sprawniej. Ale rewolucji nie bylo – ani taktycznie, ani technologicznie. Dyplomatycznie tez trudno mowic o jakims wielkim sukcesie – w koncu w sumie z Pakistanem niewiele osiagnieto.

Na dobra sprawe, chyba najwiekszym sprzymierzencem w walce z terroryzmem jest… wewnetrzny chaos w Pakistanie. Krotko mowiac – terroryscie nie maja teraz czasu zeby sie zajac Indiami…

A tymczasem – polecam lekture na temat tego, jak sie zyje w Mumbaju dzis, rok po zamachach. Ciekawe. A w ogole, to wesolego Swieta Dziekczynienia. Tak – tutaj obchodzi sie swieta globalnie ;)

 

Post za męża.

Jednego nie mogę Indiom odmówić. Nie przestają mnie zaskakiwać.

Dziś w kafeterii w porze lunchu było zaskakująco pusto, zresztą – podobnie jak w całym biurze. Do lunchu zasiadłem przy stole, przy którym oprócz mnie i naszych praktykantów, były tylko młode kobiety. Ale tak naprawdę uświadomiłem to sobie dopiero później, kiedy jedna z nich wspomniała, że dziś jest Karva Chauth. Hinduskie święto zamężnych kobiet.

Czytaj dalej

Przesiadka.

Same same but different. Tak zachwalają towar uliczni sprzedawcy, gdy nie mają dokładnie tego o co prosisz pod ręką, ale mają coś, co – jak sądzą – może to zastąpić. Nie zawsze to prawda, ale…

… zapraszam na Same Same (But Different), czyli jackowe (już tylko, bo N. się pakuje wkrótce) pisanie o Indiach po angielsku.

Tu też będzie, ale rzadziej.

Ot co.