WallMart i Tesco (jeszcze) nie dla Hindusów

(Ten tekst to moja pierwsza analiza napisana dla największego polskiego think tanku poświęconego Azji: Centrum Studiów Polska – Azja. Mam nadzieję, że to początek długiej i owocnej wspópracy.)

Obrazek

Przez blisko trzy lata pracy w Indyjskiej firmie konsultingowej o niczym innym nie słyszałem częściej i z większą nadzieją w głosie. Hasło „FDI in retail”powtarzało się niczym mantra. Czy to już, w tym roku? Czy za rok? A może wcale?

Akt zezwalający na bezpośrednie inwestycje zagranicznych sieci handlowych jest być może najważniejszym, a już na pewno – najbardziej oczekiwanym – akcentem w długoletnim procesie uwalniania rynku w Indiach. Pod koniec listopada rząd ogłosił, że reforma otrzymała wreszcie zielone światło. Dla sieci handlowych – z WallMartem, Tesco, Metro AG i Carrefourem na czele była to prawdopodobnie najbardziej radosna wiadomość ostatnich lat. Radość, niestety, trwała krótko. Indyjski Kongres Narodowy, przewodzący rządzej koalicji United Progressive Alliance, ugiął się pod wpływem protestówi wycofał z wcześniejszych deklaracji.

Czytaj dalej

Pokolenie przemiany

Jeśli jesteście lub będziecie w Warszawie, nie przegapcie tej wystawy. Po raz pierwszy w Polsce tak obszerny przegląd współczesnej sztuki Indyjskiej. Na dobrą sprawę, równie obszernego nie widziałem nawet…. w Indiach. Za jakiś czas o tym więcej, a tymczasem, na zachętę (lub ku pociesze dla tych co nie mogą) zapraszam do obejrzenia dwóch prac z tej wystawy, które dostępne są też na youtube

Szalony i prześmiewczy (?) teledysk Devendry Banharta, który w kontekście tej wystawy pokazuje jak pobieżny i karykaturalny jest wciąż image Indii na zachodzie.

Jak to napisał autor tej analizy w Guardianie, “nie wiemy jakie filmy z Bollywood ich inspirowały, ale napewno nie żadne z ostatnich 40 lat”.

Druga praca to nagrodzona w Cannes (a także w Krakowie) wzruszająca animacja Gitanjali Rao “Printed Rainbow”. Ona nie potrzebuje komentarza.

A na koniec polecam świetne komiksy o Kaszmirze Malika Sajada, które możecie poczytać tutaj

 

Wystawa do obejrzenia w Zachęcie w Warszawie do 6 listopada.

Kobra, dziwki i sprawa honoru

Kobra w łazience sportowca, najazd prostytutek, walizka pełna materiałów wybuchowych, zawalony most i inne “drobne niedociagnięcia”. A w tle narodowa duma, “różnice kulturowe”, rywalizacja Indie-Chiny i postkolonialne resentymenty.  O co tak naprawde chodzi w Igrzyskach Wspólnoty Narodów w Delhi?

Czytaj dalej

Smierc Made in India.

(wybaczcie brak polskich znakow)

W przeciwienstwie do “Made in China”, marka Indii kojarzy sie nieco lepiej. Prawdopodobnie pierwsze skojarzenia z produktami z Indii, to nie “tani masowy szmelc” a “etniczne, jakosciowe produkty”. Oczywiscie – do postrzegania “Made in India” na samochodzie jako znaku jakosci jeszcze daleka droga (choc Tata wprowadzajac rewolucyjne Nano, kupujac Jaguara i Pininfarine, zrobila duzy krok w tym kierunku), ale jak sie okazuje, uzywanie znaku “Made In India” juz teraz moze byc BARDZO kosztowne.

Szesciu chinskich handlowcow zostalo skazanych na smierc za eksport do Nigerii falszywych lekow na malarie opatrzonych znakiem “Made In India”. Falszywych, czyli pewnie zabojczych, i pewnie dlatego wyrok smierci spotkal sie w Nigerii i Indiach z przychylnym przyjeciem… W Nigerii – bo “teraz trudniej bedzie szmuglowac narkotyki w obliczu ryzyka kary smierci”, a w Indiach… bo “w wyniku naduzyc chinskich eksporterow ucierpial wizerunek Indyjskiego przemysl farmaceutycznego”.

Dura lex, sed lex?

A tak na marginesie – oto jak Tata Nano prezentuje sie na drodze.

Odpowiedzialni w kryzysie

(tadam! oto jest! wpis numer 100 na naszym blogu! tadam!
gratulacje i komentarze prosimy składać poniżej :P )

Nie tak dawno Maciek Kuźmicz na swoim blogu pisał, że w kryzysie programy pomocowe będą drastycznie ucinane.  Nieco wcześniej, w komentarzu do tekstu o laptopie za 20$ na tym samym blogu jakaś poruszona wrażeniami z podróży po Indiach Zuza nawrzucała wszystkim induskim bogaczom odpowiedzialność za przerażającą biedę w kraju. “Tata: samochod za 1000$ dla kazdej rodziny, teraz laptop za 20 dol dla kazdego dziecka dobrze byloby rozpoczac od skromniejszych wyzwan. Np kawalek szmaty do okrycia dla kazdego mieszkajacego na ulicy, lub wieksze wyzwanie – skromniusienki namiocik dla kazdego takiego.” – pisała. Niesprawiedliwie, bo w Indiach naprawdę wiele się robi, by ten stan rzeczy odmienić…

Czytaj dalej

Pakistan.

Od jakiegoś czasu sie tak zastanawiam, jakby tu skomentować sytuację w Pakistanie ostatnio. Nie ma sensu się rozwodzić nad tym co się tam dzieje, bo inni robią to lepiej a mnie na miejscu nie ma by dodać coś od siebie.

Wiec może tylko mała scenka rodzajowa, jak to wygląda z perspektywy firmy konsultingowej w Bangalore:

Kilka dni temu, trzy biurka dalej, jeden z managerów:

- “Fuuuuuck!”

- Co się stało?

- K****, dostałem wizę do Pakistanu.  Mieli mi nie przyznać!

Tak. Mamy klientów w Pakistanie, Bangladeszu i na Sri Lance. Ktoś chętny na projekt za granicą?